Aktualności

Bądź wola Twoja

 

X – W dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami zabawnej sceny – oto Żydzi prowadzą przesłuchanie niewidomego od urodzenia, którego uzdrowił Pan Jezus i żądają od niego szczegółów cudu. Tak naprawdę nie słuchają słów jednak uzdrowionego ślepca, ponieważ dla nich Jezus nie jest prorokiem, ale kolejnym grzesznikiem.

A – A niewidomy, widząc przewrotność faryzeuszów, odpowiada im spokojnie: Czyżbyście również chcieli być uczniami tego proroka z Nazaretu? Czy i wy pragniecie słuchać Jego Ewangelii?

X – Tak naprawdę ten niewidomy śmieje się im prosto w nos: Zobaczcie, jak dziwny jest ten świat, oto ja, który byłem ślepy od urodzenia – widzę, a wy, którym się wydaje, że wszystko i na każdy temat wiecie najlepiej – jesteście prawdziwymi ślepcami, ponieważ nie potraficie uwierzyć w Tego, który jest Światłością świata.

A – To bardzo bardzo smutne, że człowiek, który posiada oczy i uszy, może być ślepy i głuchy. Więcej, człowiek, który ma serce zdolne do miłości może iść przez życie drogą nienawiści i grzechu.

X – Czas Wielkiego Postu to czas nawrócenia: wszyscy jesteśmy powołani, aby porzucić grzech i ruszyć drogą łaski za Tym, który jest Światłością świata.

A – O to przecież modlimy się każdego dnia, powtarzając słowa modlitwy Pańskiej: Ojcze nasz, któryś jest w niebie… przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja… i jeszcze – odpuść nam nasze winy, tak jak my przebaczamy z serca naszym winowajcom!

X – Odpuść nam nasze winy, tak jak my odpuszczamy naszym winowajcom!

To jest właśnie fragment modlitwy, który podczas rekolekcji ks. Paweł nazwał „niebezpiecznym” fragmentem. Jak bowiem liczyć na przebaczenie własnych grzechów, skoro mam w sobie nienawiść i nie-przebaczenie? Jak szczerze wołać do Boga: „bądź wola Twoja”, skoro codziennie wchodzę na drogę pychy i egoizmu, skoro robię wszystko, że postawić na swoim, żeby to moja wola zwyciężyła tych, których nie lubię, nie znoszę, nie cierpię. 

A – Codziennie stajemy przed najważniejszym wyborem: albo wypełniam wolę Bożą, a wolą Bożą jest nasze uświęcenie – albo też staram się pełnić własną wolę, czyli żyję jak sam uznam za stosowne, robiąc co chcę, szukając szczęścia na swoją rękę. Zamiast podobać się Bogu, robię to, co mi się żywnie podoba.

X – Niczym Żydzi z dzisiejszej Ewangelii udaję ślepego i głuchego, który wie lepiej od Pana Boga, jaka jest droga do szczęścia… droga do zbawienia.

A – Popatrzmy dzisiaj na trzy drogi, na których wola człowieka, to, czego „chce” człowiek zaślepiony swoim egoizmem, potrafi odebrać nam naszą wiarę i wrażliwość. Trzy drogi, którymi podążając staniesz się głuchy na głos Boga.

X – Takich dróg na manowce, błędnych dróg, jest oczywiście więcej, ale te trzy omawiamy dzisiaj, aby dać nam do myślenia. Pierwsza droga to problem, który znają wszyscy rodzice! Oni naprawdę CHCĄ, aby ich dzieci były szczęśliwe.

A – I słusznie, jednak spełnianie każdej woli dziecka, dawanie mu każdej rzeczy, której chce ta mała osóbka, przybieganie z każdą zabawką, która jest zachcianką małego bobaska – jest wielkim błędem. Dziecko CHCE wciąż więcej i więcej, powoli zmieniając się w małego terrorystę, któremu musi służyć cała rodzina. 

X – Niestety, wola małego człowieka jest jeszcze dziecinna, a spełnianie wszystkich jego kaprysów niekoniecznie nauczy go szlachetności i dobroci. Postawa cierpliwości, poświęcenia i ofiary, których próbujemy się na nowo nauczyć w Wielkim Poście, jest nie do pogodzenia z dążeniem: CHCĘ, JA CHCĘ, JA CHCĘ MIEĆ-POSIADAĆ.

A – Taki błąd, w którym możemy tkwić przez długie lata sprawia, że nawet powtarzając w modlitwie słowa „bądź wola TWOJA, mój Boże”, żyjemy nie przyjmując woli Bożej. Ważniejsze staje się – bądź wola MOJA, niechaj cały świat spełni MOJE kaprysy i zachcianki.

X – Drugie niebezpieczeństwo jest równie powszechne i równie groźne. To postawa człowieka, który zamiast WOLI-PRAGNIENIA dobra, woli (wybiera) życie w niewoli. Jeżeli zamiast dobra wybierasz zło, zamiast prawdy wybierasz kłamstwo, zamiast światła wybierasz ciemności… stajesz się niewolnikiem grzechu. Człowiek jest co prawda grzesznikiem, często upadamy w drodze do nieba, jednak jeśli trwamy długo w grzechu ciężkim, bez woli/pragnienia nawrócenia, wówczas…

A – Wówczas dokonuje się to, o czym słyszeliśmy podczas rekolekcji: mój grzech zmienia się w krzyk: NIE CHCĘ CIĘ, Boże… nie potrzebuję Twej miłości i przebaczenia. To prawie jak wołanie Ślepca, który nie chce odzyskać wzroku, nie chce zobaczyć światła, bo przyzwyczaił się do życia w ciemności.

X – Mówiąc krótko: Kto nie wybiera woli Bożej, ten skazuje się na życie w ciemnościach, żyje w niewoli grzechu.

A – Warto jeszcze przypomnieć o „ostatniej woli” człowieka, którą często nazywamy testamentem. Oto ostatnia wola, z którą człowiek odchodzi z tego świata. Ostatnia wola… nie kaprys, nie niewola, ale ostatnia decyzja, którą zostawiamy naszym bliskim niejako w godzinie naszej śmierci. Często mówimy, że ta „ostatnia wola” jest święta. 

X – Rzeczywiście, najczęściej mówimy, że ostatnia wola jest święta.

A – Niekoniecznie, wyobraźmy sobie, że milion Chińczyków w swoim testamencie, jako ostatnią wolę, wyrazi życzenie, by po śmierci przetransportować ich do Ameryki, a urny z ich prochami pochować uroczyście przed Białym Domem. A prezydent Trump ma osobiście podlewać stokrotki, które mają kwitnąć na ich mogiłach! Ostatnia wola miliona Chińczyków w tym wypadku nie jest „święta”, ale szalona. Spełnienie ich życzeń nie jest wykonalne.

X – No tak, mam przykład całkiem podobnej sytuacji: wyobraźmy sobie, że ostatnią wolą pewnej staruszki jest pogrzeb na księżycu… więc cała rodzina musi wynająć rakiety kosmiczne i wyruszyć na księżyc, aby tam odbyła się ceremonia pogrzebowa. Taka ostatnia wola jest owszem, ostatnia, ale bynajmniej nie jest święta. To dowód ekscentrycznej osobowości starszej pani, której ulubionym zajęciem było wpatrywanie się w księżyc.

A – Mamy zatem trzy rodzaje naszej ludzkiej WOLI: kaprysy małego dziecka, życie w niewoli grzechu dorosłych potomków Adama i Ewy oraz tzw. „ostatnią wolę”, która nie zawsze jest święta, często bywa szalona i zwariowana.

X – Powróćmy do naszego tematu…

A – A jaki jest nasz temat? Czego pragniemy się dzisiaj nauczyć?

X – Myślę, że skoro powtarzamy codziennie słowa modlitwy: „bądź wola Twoja, Panie Boże, niechaj się stanie według Twego słowa”, to pomyślmy razem: w jaki sposób powinno dokonać się w nas, w naszym życiu – zjednoczenie naszej ludzkiej woli z Wolą Bożą. Jak osiągnąć takiej zjednoczenie?

A – Skoro wolą Bożą jest nasze uświęcenie, więc codziennie od nowa, z pokorą i cierpliwością, wchodźmy na drogę świętości. Skoro Pan Bóg dał nam serce zdolne do miłości, więc… bądźmy ludźmi dobrego serca.

X – Wydaje się, że to trudna metoda, ale naprawdę skuteczna: trzeba zanurzyć swoje serce i swój umysł w Bożym miłosierdziu. Zanurzmy swoje myśli i swoją wolę w Bożej Mądrości, a wówczas Jego święta wola stanie się programem naszego życia.

A – Na zakończenie popatrzmy na trzynastą stację naszej drogi krzyżowej.

X – Drogi krzyżowej w naszym kościele…

A – Zdjęcie Jezusa z krzyża… widzimy Matkę Bożą i Świętego Jana. A na drugim planie, tuż pod krzyżem, dwie zaskakujące osoby.

X – Dlaczego zaskakujące… otóż początkowo wydaje się, że ci dwaj to Nikodem i Józef z Arymatei, ale przecież oni zostali przedstawieni w stacji czternastej. A tutaj dwie osoby, które zajmują się jakimś płótnem, tkaniną, zwisającą z krzyża. To raczej nie jest Nikodem i Józef z Arymatei.

A – Wyglądają bardziej jak anioły, a ich brak zainteresowania całą scenerią tej trzynastej stacji, podpowiada, iż są to anioły zmartwychwstania. To znaczy: dwa anioły, które Bóg Ojciec posłał na drogę krzyżową, jako świadków Męki Chrystusa, aby później uczynić z nich świadków Zmartwychwstania. 

X – Nie wiem, czy taka interpretacja jest właściwa. Czy wolno przeżywać Drogę Krzyżową idąc w wielkiej pokorze i uniżeniu, niejako w cieniu Boga Ojca, który niewidzialny, a jednak uczestniczy w misterium Męki Jezusa na krzyżu. Czy istnieje w naszej liturgii katolickiej taka Droga Krzyżowa Boga Ojca…? Nie wiem.

A – Ja też nie wiem.

X – To dość niebezpieczna sytuacja, prawie jak w dzisiejszej Ewangelii, w której Żydzi, no właśnie, udawali, że nie wiedzą, co się dzieje.

A – Ale niewidomy przejrzał ich i z uśmiechem powiedział: „Ach, widzę, że i wy chcecie zostać uczniami Chrystusa”.

X – Nie udawajmy więc ślepych i głuchych, gdy Pan Bóg do nas przychodzi. Ale módlmy się o nasze nawrócenie, prośmy dobrego Boga, by w naszym życiu wypełniła się Jego święta wola.

A – Myślę, że dobrą modlitwą będą znane słowa, kończące nasze rekolekcje:

„O Panie, uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,
abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie, tam gdzie panuje krzywda;
wiarę, tam gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;
światło, tam gdzie panuje mrok;
radość, tam gdzie panuje smutek”.

 

 

X – Amen.

 

  • Liturgia dnia

  • Msze Święte

    W niedziele i święta:
    8.00, 10.00, 12.00 i 17.00
    W tygodniu:
    17.00

  • Spowiedź

    codziennie 30 min. przed Mszą świętą

    w niedziele – w czasie Mszy świętej

  • Kancelaria Parafialna

    Najlepiej po prostu przyjść na Mszę świętą o godz. 17:00. Po liturgii pomodlić się jeszcze chwilę jakąś „białogońską” modlitwą, np. PRZEMIEŃ NAS, PANIE,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU CHRYSTE,/ I ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI, a potem śmiało wkroczyć do zakrystii… Znajdziemy tam jakiegoś pomocnego duszpasterza. Gdyby nikt nie nie okazał nam zainteresowania, to zawsze można sięgnąć po tajemniczą i niezawodną broń: zawołać „SOLO DIOS BASTA”, to na pewno poskutkuje!
    (wejście do kancelarii od ul. Fredry, obok zielonej kapliczki Świętej Joanny Beretty Molli)

  • RSS Diecezja Kielecka

  • Polecane

    [smls id=”8416″]

  • Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.