Kardynał Ricardo Mendoza ogłosił (światu i mediom), iż istnieją Zeszyty podróżne Syna Marnotrawnego. Tłum dziennikarzy pojawił się na Placu Świętego Piotra, oczekując na kolejne informacje, tzn. na odtajnienie osobliwego dziennika. Kardynał, jak to kardynał, wydał krótkie oświadczenie: Zeszyty podróżne istnieją, ale na próżno ich szukać w Bibliotece Watykańskiej, być może „odnajdą się” w archiwach CIA… Albo na Kremlu. W Tel Awiwie. Albo w Londynie. Ostatnia wzmianka o nich pochodzi z listu polskiego księdza, kanonika Połoski, proboszcza białogońskiego, który cytuje tajemniczy apokryf w swej korespondencji z późniejszym arcybiskupem, Antonim Bloomem (wrzesień 1950, Bloom obejmuje parafię Świętych Filipa i Sergiusza w Londynie). A oto i ów krótki tekst, opatrzony tytułem PNCI…
PE EN CE I
(z Zeszytów podróżnych Syna Marnotrawnego)
Pewien myśliciel – z uporem maniaka utrzymujący, iż nie jest naukowcem – pewnego pięknego poranka (29 marca Roku Pańskiego 2037) zasugerował na antenie Radia Delta V, iż sztuczna inteligencja może być przyczyną covidu intelektualnego. W ciągu kilku minut w sieci i na salonach rozgorzała zaciekła dyskusja o słuszności bądź niesłuszności tez owego myśl(i)ciela. Prawdopodobnie część wypowiedzi wygenerowano dzięki sztucznej inteligencji:) Dyskusja zakończyła się 30 marca, o godzinie 12:45! Dlaczego tak dokładnie znamy czas zakończenia sporu! To proste – właśnie o 12:45 nasz myśliciel – o którym niektórzy mówili, że jest bardziej maniakiem niż naukowcem – umieścił w sieci krótki komentarz, znany w historii nauki jako teza PNCI: „Wydaje się, iż jednym z istotnych symptomów tego, iż użytkownik sztucznej inteligencji popadł w umysłowy stan covidowy jest PNCI – Permanentna Negacja Covidu Intelektualnego”.
Na zdjęciu:
tłumy z całego świata przybywają do kieleckiej katedry,
aby celebrować odnalezienie „Zeszytów podróżnych Syna Marnotrawnego”
