Aktualności

Rosary song (2)

 

ZŁOŚLIWY ANIOŁ

 

Dzwony z kościoła Świętego Rocha, albo z jakiegoś innego kościoła, rozdzwoniły się tak jakoś melancholijnie. I jeszcze te tłumy ludzi, niosących bukiety kwiatów. Iksiński – wyraźnie zaaferowany owym ukwieconym pochodem młodszych i starszych – podszedł do kalendarza. Co to wisiał na ścianie, bo nasz Iksiński trochę staromodny był. Pewno dzisiaj Boże Ciało, pomyślało mu się w głowie. Jednak nie Boże Ciało, odpowiedział kalendarzowy znawca świąt wszelakich, 15 sierpnia to uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej.

I wtedy stał się cud. Żaden tam wielki, spektakularny, mistyczny znak. Po prostu wszystko zaczęło świecić jakimś niezwykłym blaskiem. Słońce stało się jasne i wniebowzięte, ptaki wniebogłosy wydzierały się w stronę nieba, zupa miała smak wniebowzięty, a żona Iksińskiego, która zawsze uśmiechała się nieśmiało, była wyraźnie wniebowzięta. I pewno dlatego Iksiński wieczorem pojawił się dyskretnie na nabożeństwie.

Niczym jakiś starodawny król wysłucham teraz Mszy, pomyślał, sam nie wiedząc, dlaczego takie myślenie wkradło się do jego głowy. Tymczasem jego okrutny anioł stróż przygotował inne niespodzianki. Przed Mszą zaczęto odmawiać Niebieską koronkę (modlitewny mix: różaniec, koronka do Bożego Miłosierdzia i „Tajemnica szczęścia” Świętej Brygidy Szwedzkiej). Potem jakieś śpiewy anielskie, w Ewangelii coś o „Magnificat”, a w kazaniu… dziwne refleksje o różańcu, który cztery lata wcześniej odmawiano w starym kościółku.

– Pamiętacie, pamiętacie… – raz po raz ksiądz egzaltował się sentymentalną podróżą w czasie, ale Iksiński nic a nic nie pamiętał. Nie było mnie tam! Ja się nie modliłem! Co za dyrdymały…! 

– Pamiętacie, po odmówieniu różańca, a przed modlitwą „Pod Twoją obronę”, postanowiliśmy dodawać wezwanie: Trzy kroki do Jezusa – a wszystko będzie dobrze! I oczywiście każdy robił trzy kroki, aby być nie tylko duchowo bliżej Jezusa, ale też fizycznie zbliżyć się do ołtarza, na którym w monstrancji Najświętszy Sakrament.

– Pamiętacie, po kilku tygodniach, wychodząc z kościoła patrzyliśmy w stronę figury Matki Bożej, z 1928 roku, a w sercu wznosiliśmy okrzyk (stary okrzyk wojenny Miłośników Różańca) ku czci Niepokalanej: Trzy kroki do Maryi, aby się do nas uśmiechnęła! – Pamiętacie, pamiętacie, ksiądz był coraz bardziej… wniebowzięty.

Iksiński zamyślił się, nie tyle zaczął myśleć o czymś konkretnym, co bardziej pogrążył się w pustce, odpłynął, przestał słuchać i patrzeć, zatopiony w dziwacznym letargu. Wyłączył się…? Tak, to najlepsza formuła, Iksiński wyłączył się na kilka minut, ale jego złośliwy anioł stróż coś knuł, bowiem nieoczekiwanie dał mu kuksańca (tzn. anioł szturchnął Iksińskiego) i wtedy śpiący królewicz ocknął się i powrócił do żywych.

– Pamiętacie nasz poranny Bieg Godzinkowy, pielgrzymkę „Sursum corda”, Matkę Cudownej Przemiany? No to zaczynamy:

– Raz – Dwa – Trzy, ryczał kapłan, a cały kościół odpowiadał z uśmiechem: AVE!

– Raz – Dwa – Trzy, wrzeszczał wniebowzięty kapłan, a ludzie mu wtórowali: AVE! Jakiś mały chłopiec zacząć bić brawo i śmiać się w stronę Świętego Rocha.

– Raz – Dwa – Trzy, ogłosił ksiądz swoim anielskim głosikiem, a wierni ryknęli niczym trąby jerychońskie: AVE MARIA!

– Nic nie pamiętam, mruknął w sobie i do siebie Iksiński, i wyszedł z kościoła.

Spojrzał na zegarek, osiemnasta trzydzieści trzy. Iksiński zrobił może trzy kroki, gdy nagle usłyszał, głęboko, w swoim sercu i w swojej głowie, a może gdzieś pomiędzy głową i sercem, wewnętrzny, stanowczy głos, radosne westchnienie, w jakiejś niby nieznanej magnifikatowo-wniebowziętej tonacji, o której wiesz, że od zawsze mieszkała w tobie: AVE! Zdziwiony Iksiński zrobił kolejne trzy kroki – i znowu: AVE!

Próbując zachować spokój, co wbrew pozorom okazało się całkiem proste, Iksiński wykonał kolejne trzy kroki, szeptem wypowiadając formułę: Raz, Dwa, Trzy! – a w jego wnętrzu odezwał się radosny głos-odpowiedź: AVE MARIA! Niemożliwe, jęknął zakłopotany, ale w tym zaskoczeniu był już początek fascynacji. Niemożliwe… Co trzy kroki coś (a może Ktoś) woła w moim sercu: AVE! AVE! AVE MARIA!

Wieczorem do Iksińskiego zadzwoniła ciotka z Ameryki, która była nader pobożna i dzwoniła do niego w każde większe święto kościelne. Po dwudziestu minutach tradycyjnego „co tam”, „jak tam”, „co u was, bo u mnie to”, „nie dasz wiary”, „jaki ten świat”, ciotka wypowiedziała sakramentalne: Modliłam się za Ciebie, Edziu…

Iksiński uśmiechnął się i powiedział:  Myślę, że Twoje modlitwy zostały wysłuchane. Jutro idę do spowiedzi.

Ciotka w dalekiej Ameryce spojrzała w niebo, a właściwie w sufit, i nic nie odpowiedziała, bo nie wiedziała, co ma powiedzieć. Westchnęła tylko głęboko i spojrzała w lustro, z którego patrzyła na nią wzruszona Mona Lisa. No bo pobożna ciotka Melania też się uśmiechnęła.

Myślisz pewno, że Trzecim Uśmiechniętym jesteś Ty, Miły Czytelniku? Otóż tym trzecim jest anioł stróż Iksińskiego, który patrząc na swojego podopiecznego, próbującego wydukać trzy „Zdrowaśki” podczas wieczornej modlitwy, uśmiechnął się i mruknął pod nosem: Nareszcie… Amen! Alleluja-Amen!

 

  • Liturgia dnia

  • Msze Święte

    W niedziele i święta:
    8.00, 10.00, 12.00 i 17.00
    W tygodniu:
    17.00

  • Spowiedź

    codziennie 30 min. przed Mszą świętą

    w niedziele – w czasie Mszy świętej

  • Kancelaria Parafialna

    Najlepiej po prostu przyjść na Mszę świętą o godz. 17:00. Po liturgii pomodlić się jeszcze chwilę jakąś „białogońską” modlitwą, np. PRZEMIEŃ NAS, PANIE,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU CHRYSTE,/ I ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI, a potem śmiało wkroczyć do zakrystii… Znajdziemy tam jakiegoś pomocnego duszpasterza. Gdyby nikt nie nie okazał nam zainteresowania, to zawsze można sięgnąć po tajemniczą i niezawodną broń: zawołać „SOLO DIOS BASTA”, to na pewno poskutkuje!
    (wejście do kancelarii od ul. Fredry, obok zielonej kapliczki Świętej Joanny Beretty Molli)

  • RSS Diecezja Kielecka

  • Polecane

    [smls id=”8416″]

  • Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.