Powiastka dla M.
Pewien człowiek stracił swojego ojca.
Ojca, po którym odziedziczył
wszystkie jego wady,
a nie odziedziczył żadnej z jego zalet.
Siedząc w swoich ciemnościach
człowiek ów usłyszał szept swojego anioła stróża:
Widzisz te światła?
To modlitwy twojej rodziny i twoich przyjaciół.
Na twojej ziemi ojczystej i w różnych miejscach świata.
Modlitwy tych, którzy pamiętają o twoim ojcu przed Bogiem.
W Australii i Anglii, w Ameryce i Angoli, w Tanzanii i RPA.
I jeszcze w Zakopanem, Warszawie i Wilnie – westchnął ów człowiek,
gdy odszedł od niego anioł.
Siedząc w ciemnościach usłyszał głos szatana:
Szkoda, że twój ojciec umarł,
ale masz przecież Ojca w niebie, powiedział szatan.
Szkoda, że twój ojciec umarł,
ale przecież żyje on w tobie, powiedział szatan po raz drugi.
Szkoda, że ojciec twój odszedł,
ale ty masz jeszcze wiele do zrobienia, ruszajmy w drogę,
powiedział szatan i zamilkł.
Pewno czekając na odpowiedź.
I nawet nie musiał czekać zbyt długo, bo człowiek
westchnął
uśmiechnął się lekko
(nie) wiadomo do kogo
jakby znowu był dzieckiem
spojrzał w niebo
i spokojnym, stanowczym głosem wypowiedział dwa słowa:
Gadaj zdrów!
epilog pierwszy
Po kilkudziesięciu latach
mało znany teolog, Karol Loretański,
w swoich refleksjach o walce duchowej
wyjaśnia doktrynę dwóch mieczy
„Gadaj” oznacza prawie tyle co spadaj,
bo nie mam zamiaru cię słuchać, nie pragnę z tobą rozmawiać
odejdź w ciemności ze swoją chorą gadaniną
oto pierwszy miecz skierowany w pychę szatana
natomiast „zdrów” to wyznanie wiary
drugi miecz skierowany w ciemność rozpaczy
łacińskie „salus” oznacza nie tylko zdrowie
ale też zbawienie
Mam Zbawiciela
to On jest moim światłem
to w Nim cała moja
nadzieja
Cruci dum spiro fido
dopóki jestem na tym świecie
pokładam ufność w Chrystusie, który za nas umarł
alleluja
alleluja amen
epilog drugi
Powraca Anioł w towarzystwie Bł. Amadeusza z Lozanny.
Biskup rozgląda się,
pewno szuka ambony,
a potem zaczyna śpiewać
swoje Magnificat:
Błogosławiona Dziewica gromadzi rozproszonych, przyprowadza zbłąkanych, wyzwala od śmierci i ocala od zguby tych, których droga prowadzi ku zagładzie. I nie tylko czuwa nad zbawieniem dusz, ale z miłością niesie pomoc w potrzebach, przywraca zdrowie ciała i leczy rany serca. Rozważmy, jak bardzo miłuje Ona i pociąga ku sobie tych, którzy jak Ona są czystego serca, bo przecież, jak wiemy, nawet złoczyńców i przewrotnych ocala od śmierci wiecznej swoim wstawiennictwem. Jednym więc daje przezwyciężyć zło, innych w swej macierzyńskiej dobroci prowadzi drogami cnotliwego życia; wybranym ukazuje głębię modlitewnej kontemplacji; innym jeszcze u kresu życia wyprasza zbawienie, tak iż żadna moc diabelska nie ma dostępu do tych, których prowadzi ku Chrystusowi Matka Jednorodzonego Syna Bożego.
(z Liturgii Godzin na święto Matki Bożej Królowej Tatr
w sanktuarium na Wiktorówkach,
w wigilię pogrzebu M.)
