Aktualności

Z takim pytaniem to najlepiej do Longinusa (Poniedziałek Wielkanocny)

 

X – W ten Poniedziałek Wielkanocny śpiewamy wspólnie „Wielkanocne dzwony”, ale zanim to nastąpi, spróbujmy wyjaśnić kilka zagadnień, które wiążą się z naszym chrześcijańskim przeżywaniem świąt Wielkiej Nocy. 

A – Zacznijmy od osobliwej historii, która mogłaby się wydarzyć w każdej parafii: na Barwinku, na Baranówku albo na Białogonie. Otóż w poranek wielkanocny, po procesji rezurekcyjnej, wśród parafian rozgorzał spór. Część tradycyjnych parafian twierdziła, że skoro od wieków procesja trzykrotnie obchodzi kościół, więc trzeba się trzymać tych trzech okrążeń…

X – Pojawili się jednak inni parafianie, mówiący o sobie, że „dążą do świętości i doskonałej pobożności”, i to oni zaproponowali, by od następnej Wielkanocy rezurekcja będzie trwała przez siedem okrążeń. Siedem jak siedem sakramentów. Siedem jak siedem kółek, które Żydzi wykonali, aby zburzyć mury Jerycha. Oto właściwa symbolika, twierdzili „pobożni”, zróbmy siedem okrążeń, by runęły mury naszych słabości i grzechów. 

A – Proboszcz osiwiał ze zgryzoty, bo nie wiedział, po której stronie wypada stanąć: popierać parafian tradycyjnych, czy też zgodzić się na rewolucyjne zmiany „siedmiokółkowych”?

X – Dobrze, że przez parafię przejeżdżały właśnie Siostry Nazaretanki, które całą sprawę skomentowały krótko: „Trzeba wysłać zapytanie do Kurii”.

A – Tak oto sprawa trafiła do kurii diecezjalnej, a stamtąd na obrady Episkopatu Polski, który przesłał ją do rozpatrzenia do Watykanu.

X – I tutaj zaczyna się niesamowity finał tej sprawy. Na Watykanie jakiś łebski mnich zadzwonił do benedyktynów na Monte Cassino, a oni (ze swoistym dyplomatycznym wdziękiem) rozstrzygnęli spór: skoro jedni parafianie chcą trzech okrążeń, zaś inni proponują siedem, więc od przyszłej Wielkanocy (dodajemy do trzech siedem – i otrzymamy) dziesięć okrążeń wokół kościoła.   Rezurekcja z procesją dziesięciookrążeniową, to jest coś! 

A – I stała się rzecz dziwna: wszyscy w tej pokłóconej parafii nagle posmutnieli. Jakby dotarło do nich, że prawdziwa procesja to nie długość mierzona w kilometrach, ale praca, by być blisko Serca Jezusowego. Być swoim sercem blisko, coraz bliżej, Serca Tego, który do końca nas umiłował.

X – Na szczęście przez parafię znowu przejeżdżały Siostry Nazaretanki, które orzekły: Najlepiej trzymać się trzech okrążeń, bo przecież Pan Jezus powstał z grobu dnia trzeciego, ale… skoro Watykan podesłał Wam taki oryginalny pomysł rezurekcyjny, więc… czemu nie!

A – W przyszłym roku zróbcie 10 procesji, pierwsze kółko wokół kościoła o godzinie szóstej, drugie okrążenie o siódmej… a dziesiąte wypadnie o godzinie piętnastej. A potem oczywiście koronka do Bożego Miłosierdzia.

X – Te Siostry Nazaretanki to naprawdę… mają pomysły, że hej! Wczoraj mówiliśmy o krzyżu, który – jeżeli wisi na nim Hiob, to jest tylko krzyżem cierpienia, ale jeżeli wisi na nim Chrystus, to staje się krzyżem zbawienia.

A – Dzisiaj jest z nami TEN KRZYŻ, który został ocalony ze śmietnika i który niedawno towarzyszył nam w drodze krzyżowej ze starego kościoła na Brusznię.

X – Ale wcześniej przypomnijmy historię naszej parafianki, która przeżyła 82 lata i w ostatnich dniach odeszła z tego świata. Jak sama wspomina: „w lutym 1944 r. ocaliłam własnego ojca. Była wojna, łapanka, ojciec zostałby zapewne aresztowany i wywieziony do obozu, ale Niemcy – widząc, że trzyma na ręku niemowlę, dziecko – pozwolili mu przejść. Nie został zatrzymany”.

A – Czyli: dziecko uratowało własnego ojca! Powróćmy do wczorajszych rozważań. Szatan nieustannie urządza „łapankę”, chce w swoje sieci schwytać jak najwięcej ludzi. I rzeczywiście codziennie tysiące, miliony ludzkich dusz trafiają w łapy demona. Postawmy pytanie: w jaki sposób uratować swoje życie, jak nie zaprzepaścić powołania do życia wiecznego w chwale zbawionych?

X – Może najlepiej byłoby iść przez życie w stanie łaski, nieść w sobie żywą obecność Chrystusa. Albo znać jakąś odpowiednią modlitwę, która sprawi, że Szatan odejdzie precz…

A – A co jeśli nie mamy w sobie łaski, co jeżeli nie znamy żadnych mistycznych modlitw? Czy wówczas jesteśmy skazani na porażkę???

X – Mówiąc prosto: w starciu z szatanem zawsze jesteś przegrany, jesteś skazany na porażkę, chyba że w twojej obronie stanie miłosierny Bóg. Wyobraź sobie taką sytuację: idziesz ulicą Fabryczną, dźwigając ciężar swoich grzechów, z pustką w sercu, które nie potrafi się już nawet modlić, wydaje się, że szatan za chwilę porwie cię w ciemności, gdy…

A – Gdy nagle z oddali słychać dźwięk dzwonów. Wielkanocne dzwony znowu biją, ogłaszając, że szatan nie ma prawa do twojego życia, bo Chrystus jest zwycięzcą. To ON zwyciężył panowanie śmierci, piekła i szatana.

X – To trochę jak z tym naszym krzyżem, który podniesiono ze śmietnika.

A – To tak jak z tym krzyżem: szatan wmówił ci, że jesteś nikim, że wszystko jest bez sensu, że Bóg cię nie kocha, że nie zależy Mu na tobie. Siła ciemności pchnęła cię na śmietnik, a ty uwierzyłeś, że jesteś człowiekiem bez wartości, że nie liczysz się w oczach miłosiernego Boga.

X – No tak, ale właśnie wtedy wypada przywołać proroka Izajasza, rozdział 43 jego księgi:

«Nie lękaj się, bo cię wykupiłem,
wezwałem cię po imieniu; tyś moim! [mówi Pan]
Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą,
i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie.
Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się,
i nie strawi cię płomień (…)
Ponieważ drogi jesteś w moich oczach,
nabrałeś wartości i Ja cię miłuję (Iz 43, 1-4)

A – Nawet w najgorszej ciemności, nawet na dnie, człowiek nie jest przegrany, bowiem Pan Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka. W naszych ciemnościach zapala światło nadziei, a gdy toniemy, podaje nam pomocną dłoń. Nie bój się i nie lękaj, bo jestem z tobą, aby cię ocalić – mówi Bóg. Ponieważ liczysz się w moich oczach, a Ja cię kocham. Choćby wszyscy mówili, że jesteś nikim, chociażby cały świat pogardzał tobą i szydził z ciebie, Ja jestem blisko, aby cię ocalić.

X – Powróćmy do naszego tematu… ten krzyż nie tyle my, ludzie, dźwignęliśmy ze śmietnika, nie tyle człowiek ocalił ten krzyż, ale to on, Krzyż Chrystusa, uratował nas, byśmy nie zatracili się na targowisku świata.  Byśmy nie stali się podobni do owych żołnierzy z dzisiejszej Ewangelii, których serca były skorumpowane.

A – Czyli dla nich nie ma już nadziei…?

X – Dla kogo nie ma nadziei?

A – No dla tych żołnierzy, którzy świadczyli, że Jezus nie zmartwychwstał.

X – Z takim pytaniem to najlepiej pobiec do Longinusa, tego rzymskiego żołnierza, który włócznią przebił Serce Jezusa. On stojąc pod krzyżem otrzymał łaskę nawrócenia.

A – Pewno nie miał serca lepszego niż inni żołnierze, ale Krew Chrystusa obmyła go z brudu zła i okrucieństwa. Podniosła go ze śmietnika i odziała go w piękne szaty zbawienia.

X – Łaska wiary to najpiękniejsza szata, najcenniejszy skarb. Chociaż pamiętajmy, że mogą być biedni bogacze oraz bogaci biedacy. Można posiadać złoto i diamenty, a przy tym mieć puste serce – można też być biedakiem, nieborakiem bez groszu w kieszeni, a mieć w sobie skarby łaski.

A – Znam człowieka, którego można nazwać bogatym bogaczem, ponieważ posiadał wielki majątek, był milionerem, a jednocześnie był człowiekiem głęboko wierzącym, pobożnym i miłosiernym. Szukał mądrości Bożej, a pewno nie bez Bożego błogosławieństwa – doskonale powodziło mu się w interesach.

X – No tak, to amerykański milioner, John Templeton, z Filadelfii, który ustanowił nagrodę dla ludzi łączących wiarę z życiem naukowym, nagrodę wyższą niż nagroda Nobla. A propos, jego nazwisko przypomina nam znaną tenisistkę, Igę Świątek. John Templeton możemy przetłumaczyć jako – Janek Świątek.

A – Niezły z niego świątek: świetnie radzi sobie w życiu, a przy tym jest pobożny i miłosierny. Prawdziwie bogaty bogacz. Nic, tylko naśladować.

X – A i owszem: warto być najbogatszym człowiekiem na ziemi, żeby pomagać tym najbiedniejszym.

A – I warto dźwigać ze śmietnika: najpierw swoje serce, a potem tych, których popchnął tam zły los. Ten zły los to czasem ich własna nieporadność, a czasem to zawiść i chciwość innych ludzi, a jeszcze w innym przypadku działanie szatana, który robi wszystko, by zniszczyć godność człowieka.

X – Wracając do Templetona, czyli do naszego Janka Świątka. Naprawdę, mamy nad nim pewną przewagę. Za chwilę zaśpiewamy „Wielkanocne dzwony”, tej pieśni Templeton na pewno nie znał.

A – Śpiewając „Wielkanocne dzwony” pamiętajmy, że nie liczy się nasz poziom wokalny, ale serce. To serce modli się, gdy śpiewamy, że wszystko jest łaską. Że wszystko jest modlitwą.  Oto najcenniejszy skarb: serce zdolne do modlitwy, do uwielbienia Boga.

 

 

  • Liturgia dnia

  • Msze Święte

    W niedziele i święta:
    8.00, 10.00, 12.00 i 17.00
    W tygodniu:
    17.00

  • Spowiedź

    codziennie 30 min. przed Mszą świętą

    w niedziele – w czasie Mszy świętej

  • Kancelaria Parafialna

    Najlepiej po prostu przyjść na Mszę świętą o godz. 17:00. Po liturgii pomodlić się jeszcze chwilę jakąś „białogońską” modlitwą, np. PRZEMIEŃ NAS, PANIE,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU,/ PRZEMIEŃ NAS, PANIE JEZU CHRYSTE,/ I ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI, a potem śmiało wkroczyć do zakrystii… Znajdziemy tam jakiegoś pomocnego duszpasterza. Gdyby nikt nie nie okazał nam zainteresowania, to zawsze można sięgnąć po tajemniczą i niezawodną broń: zawołać „SOLO DIOS BASTA”, to na pewno poskutkuje!
    (wejście do kancelarii od ul. Fredry, obok zielonej kapliczki Świętej Joanny Beretty Molli)

  • RSS Diecezja Kielecka

  • Polecane

    [smls id=”8416″]

  • Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.